Woszczele

W tym roku obóz w Woszczelach był chyba dla wszystkich „wyjątkowy”, pełen niezapomnianych wrażeń i przygód. Las, jezioro i czego trzeba więcej? Przyroda, ogniska, śpiewnie piosenek, gry i wszyscy ludzie będący na obozie są tym czego teraz brakuje najbardziej. Szczególnie fajnie zorganizowane były chrzty obozowe, śluby, festiwal piosenki (ten u Krakusów też był niczego sobie), dzień kultur i gry terenowe. Było przy tym dużo śmiechu i zabawy. Obóz ten ma zawsze bardzo napięty program dnia. Nie ma tu czasu na nudę. Wczesna pobudka, mało czasu na ubranie się, bardzo dokładny przegląd czystości i robienie wszystkiego na szybkiego też ma swój urok. W tym roku pogoda w czasie obozu była piękna. I chociaż czasami nie wszystko było po naszej myśli, wspomnienia z obozu są piękne i wzbudzają radość.
Teraz zostało tylko z niecierpliwością czekać na następny obóz.

I znów cały rok czekamy
na te cudne dni
lecz teraz stąd wyjeżdżamy
i smutno będzie mi

i jednak zdążyłam :)